Historia Tomka cz.2

Jak wiadomo – praca w księgowości przepełniona jest procedurami, nieustępliwymi zasadami. Wymaga znajomości ciągle zmieniających się przepisów, narzuconych przez urzędników i ustawodawców. W tej pracy nie ma miejsca na swobodę działania. Teoretycznie. Nasz Tomasz (bo chyba już nasz – tyle o nim wiemy) z lekką obawą podchodził do testu. Bał się, że dowie się czegoś niewygodnego o sobie, albo (o, zgrozo) ja o nim. Widziałam to w jego oczach i spiętej sylwetce.Zapytałam wprost – boisz się wyniku testu?
Chwila i ciszy, lekkie zawstydzenie i odpowiedź – tak…
Wyjaśniłam mu, że FRIS nigdy nie daje negatywnych wyników. Każdy z nas ma przecież dobry styl działania i myślenia – dobry dla siebie. Czasami praca jest po prostu niedobra dla danej osoby. Niedobra – znaczy niezgodna z predyspozycjami. Ufff – Tomek przestał się czuć, jak na dywaniku u prezesa, albo na kozetce u psychoterapeuty. Odpowiadał na pytania z coraz większym zaangażowaniem i widziałam, jak z upływem czasu relaksuje się coraz bardziej. Po badaniu Tomasz otrzymał 20-o stronicowy raport który omówiliśmy podczas 1,5h sesji zwrotnej.

Jakie są najważniejsze wnioski z badania FRIS? Tomasz okazał się wizjonerem!
Znaczy to że główne cechy jego stylu działania to:

  • skupianie na faktach i badanie ich, co sprawiało że odnosił sukcesy w swojej pracy w finansach,
  • sceptycyzm i kwestionowanie tego co usłyszał – co pozwalało mu rozwikłać skomplikowane problemy, które napotykał jako Kontroler Finansowy,
  • nieustanne kreowanie nowych pomysłów i planów na przyszłość,
  • przekonanie o tym że te pomysły są dobre i dążenie do realizacji ich, nieodpuszczanie,
  • słuchanie głosu rozsądku, a nie porywów serca.

Styl Myślenia Tomasza – czyli Wizjoner nie pozwalał mu jednak na osiągnięcie stanu flow – uczucia spełnienia w obecnej pracy Kontrolera Finansowego. Pozostając w tej firmie i na tym stanowisku trudno mu będzie osiągnąć głęboką satysfakcję, poczucia uskrzydlenia i zatracenia się w obowiązkach. Obecna praca nie pozwala mu na innowacyjność, kreatywność, na rozwinięcie skrzydeł.
Stąd brało się piekące poczucie niespełnienia, tego że nie jest się na swoim miejscu. Rosnąca frustracja i niechęć. Tomasz wyraźnie poczuł ulgę.
- Czyli – wszystko ze mną w porządku? Zapytał.
- Jak najbardziej! - odpowiedziałam nieco rozbawiona pomysłem, że mogłoby być inaczej.
Powtarzalne czynności i sztywne zasady były dla niego męczące. Najlepiej czuł się, jako dobry organizator pracy swojego działu, wprowadzający zawsze jakieś ulepszenia, zmiany, przedstawiający nowe pomysły. Jednak, jak wynikło z późniejszej rozmowy, bywało, że jego pomysły były męczące dla pracowników i pracodawcy. Niemożliwe do przeprowadzenia i dlatego niedoceniane. W sumie wszędzie go było pełno, interesował się żywo działaniem całej firmy, nie tylko swojego działu. Widział dla niej możliwości rozwoju, proponował, planował. Jednak, jego firma nie chciała się rozwijać, właściciele firmy stawiali na stabilność, bo dla nich pozycja firmy była wystarczająca, nie chcieli się zmieniać, bo przecież szło im dobrze….

Co dalej?
Tomasz jest osobą z dużym doświadczeniem w swojej branży, gdzie jest uznawanym specjalistą, To jego bagaż i cena. Dlatego odradzaliśmy całkowite przebranżowienie. Wspólnie ustaliliśmy, że poszukamy pracy w innej firmie. Takiej, gdzie będzie mógł wykorzystać swoje zdolności organizatorskie i kreatywność. Zaczęliśmy szukać firmy związanej z branżą finansową, nowoczesnej, stawiającej na rozwój, otwartej. Może takiej, która wprowadza na rynek nowe usługi. Uznaliśmy, że Tomasz jest osobą na tyle doświadczoną, że doskonale odnajdzie się na stanowisku kierowniczym, np. jako kierownik oddziału lub większej jednostki.

Poszukiwania – czas start! Czyli zaczęliśmy tzw. Jobhunting.
Co było dalej?
Jak szukaliśmy pracy – co konkretnie zrobiliśmy i co z tego wyszło?
Czytajcie część 3!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *